7 lipca 2026, 14:16 5 min
Prawo i Regulacje Prawo i Regulacje

CCD2 i „prawo do zapomnienia”. Czy nowe przepisy wypchną klientów z agencji do banków?

Prace nad wdrożeniem unijnej dyrektywy CCD2 w Polsce wchodzą w decydującą fazę. Choć jej głównym założeniem jest ochrona byłych pacjentów onkologicznych przed stygmatyzacją finansową, rykoszetem może dostać niezależny rynek dystrybucji ubezpieczeń. Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, staniemy w obliczu sankcjonowanej prawnie asymetrii rynkowej. Banki zyskają potężny przywilej sprzedażowy, a niezależni agenci zostaną z ankietą medyczną sięgającą 10 lat wstecz i bezradnością wobec klientów.

Wyobraźmy sobie codzienną sytuację z życia agencji. Do Twojego biura przychodzi klient – przedsiębiorca, głowa rodziny, człowiek, który kilka lat temu wygrał walkę z chorobą nowotworową i dziś jest w pełni zdrowy. Chce zabezpieczyć przyszłość bliskich, kupując zwykłą, indywidualną polisę na życie. Jako profesjonalista pytasz o historię medyczną – bo musisz. Efekt? System generuje wysoką zwyżkę składki, wyłączenie ochrony onkologicznej, a w najgorszym wypadku odmowę.

Ten sam klient idzie tydzień później do banku po kredyt konsumencki lub hipoteczny. Przy okazji zaciągania zobowiązania kupuje ubezpieczenie spłaty długu (bancassurance). Tam nikt o historię onkologiczną go nie pyta, a polisa zostaje wystawiona w kilka minut. Klient wychodzi zabezpieczony, bank inkasuje prowizję, a niezależny pośrednik odprowadza wzrok.

Czy bank wygrał lepszym produktem, elastycznością lub jakością obsługi? Nie. Wygrał przepisem prawnym, który faworyzuje jeden kanał dystrybucji kosztem drugiego.

Rewolucja z luką w tle: Czym jest „prawo do zapomnienia”?

U podłoża zmian leży unijna dyrektywa CCD2 (Consumer Credit Directive – 2023/2225). Jej art. 14 nakłada na państwa członkowskie obowiązek wprowadzenia tzw. prawa do zapomnienia onkologicznego (Right to be Forgotten). Idea jest szlachetna: po określonym czasie od zakończenia leczenia, historia nowotworowa klienta staje się dla ubezpieczyciela „niewidzialna”.

Polski ustawodawca ma czas na pełne wdrożenie tych przepisów do 20 listopada 2026 roku. Diabeł tkwi jednak w szczegółach implementacji. Ponieważ CCD2 to dyrektywa dotycząca kredytów konsumenckich, przygotowywany przez Ministerstwo Sprawiedliwości i UOKiK projekt ustawy ogranicza prawo do zapomnienia wyłącznie do polis powiązanych z umową kredytu.

Zwykłe ubezpieczenia na życie, polisy zdrowotne czy posagowe – czyli fundament oferty niezależnych agentów i brokerów – zostały poza nawiasem tej regulacji.

5 kontra 15 lat: Wielki spór instytucji

Wokół kształtu polskiej ustawy trwa obecnie ostry lobbingowy i merytoryczny spór. Dotyczy on przede wszystkim granicy czasowej, po której pacjent zyskuje status „zapomnianego”.

  • Koalicja na rzecz 5 lat: W połowie czerwca br. pięć kluczowych instytucji publicznych i medycznych – Rzecznik Finansowy, RPO, Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Instytut Onkologii oraz Polskie Towarzystwo Onkologiczne – wystosowało wspólne, oficjalne pismo do UOKiK. Domagają się oni sztywnego, 5-letniego bezpiecznego progu dla pacjentów oraz uszczelnienia przepisów tak, by zakaz obejmował wszelkie dane medyczne (w tym wizyty ambulatoryjne).
  • Opór ubezpieczycieli (PIU): Polska Izba Ubezpieczeń stoi na stanowisku, że tak krótki okres zaburzy kalkulację ryzyka aktuarialnego. PIU postuluje wydłużenie tego okresu (dyrektywa pozwala na maksymalnie 15 lat), ostrzegając, że radykalne obniżenie poprzeczki do 5 lat może skutkować skokowym wzrostem składek dla wszystkich klientów na rynku lub wycofaniem niektórych produktów ochronnych.

Jednak bez względu na to, czy ostatecznie wygra opcja 5 czy 15 lat, fundamentalny problem dla pośredników pozostaje ten sam: regulacja wciąż ma dotyczyć tylko polis „okołokredytowych”.

Lekcja z Europy: Czy grozi nam dyskryminacja kanałów?

Ograniczanie prawa do zapomnienia wyłącznie do bancassurance to nie tylko uderzenie w niezależną dystrybucję. To przede wszystkim ukryta dyskryminacja samych klientów. Dlaczego osoba, która bierze kredyt, ma mieć łatwiejszy dostęp do ochrony życia niż ta, która chce po prostu ubezpieczyć się indywidualnie, nie zadłużając się w banku?

Inne kraje europejskie zrozumiały ten paradoks znacznie wcześniej:

  • Belgia, Francja, Włochy czy Luksemburg poszły o krok dalej. Wprowadzając prawo do zapomnienia, objęły nim wszystkie ubezpieczenia na życie i zdrowotne, niezależnie od tego, czy są one powiązane z produktem bankowym, czy nie.

Wprowadzenie pełnego, równego prawa do zapomnienia dla całego rynku ubezpieczeń w Polsce uchroniłoby branżę przed sztucznym transferem kapitału do sektora bankowego.

Głuche telefony z centrali, czyli gdzie jest informacja?

Podczas gdy w kuluarach ministerialnych i na łamach pism medycznych trwa batalia o kształt ustawy, na rynku panuje zastanawiająca cisza. Większość Towarzystw Ubezpieczeń na tym etapie nie komunikuje sieciom agencyjnym nadchodzących zmian. Powód jest formalny – dopóki projekt nie trafi pod głosowanie w Parlamencie, ubezpieczyciele nie modyfikują taryf ani ankiet medycznych.

W efekcie agenci o rewolucji dowiadują się z mediów społecznościowych lub oddolnych inicjatyw. W sieci już teraz pojawiają się petycje środowiskowe, wzywające do równego traktowania kanałów sprzedaży i rozszerzenia prawa do zapomnienia na rynek otwarty.

Listopad 2026 roku wydaje się odległą datą, ale dla procesów produktowych w ubezpieczeniach to „jutro”. Jeśli środowisko pośredników nie wyartykułuje głośno swojego stanowiska, za kilka miesięcy obudzimy się w rzeczywistości, w której prawo po raz kolejny napisze scenariusz faworyzujący gigantów, zostawiając tradycyjną agencję na straconej pozycji.

CCD2 i „prawo do zapomnienia”. Czy nowe przepisy wypchną klientów z agencji do banków?

Prace nad wdrożeniem unijnej dyrektywy CCD2 w Polsce wchodzą w decydującą fazę. Choć jej głównym założeniem jest ochrona byłych pacjentów onkologicznych przed stygmatyzacją finansową, rykoszetem może dostać niezależny rynek dystrybucji ubezpieczeń. Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, staniemy w obliczu sankcjonowanej prawnie asymetrii rynkowej. Banki zyskają potężny przywilej sprzedażowy, a niezależni agenci zostaną z ankietą medyczną sięgającą 10 lat wstecz i bezradnością wobec klientów.

Wyobraźmy sobie codzienną sytuację z życia agencji. Do Twojego biura przychodzi klient – przedsiębiorca, głowa rodziny, człowiek, który kilka lat temu wygrał walkę z chorobą nowotworową i dziś jest w pełni zdrowy. Chce zabezpieczyć przyszłość bliskich, kupując zwykłą, indywidualną polisę na życie. Jako profesjonalista pytasz o historię medyczną – bo musisz. Efekt? System generuje wysoką zwyżkę składki, wyłączenie ochrony onkologicznej, a w najgorszym wypadku odmowę.

Ten sam klient idzie tydzień później do banku po kredyt konsumencki lub hipoteczny. Przy okazji zaciągania zobowiązania kupuje ubezpieczenie spłaty długu (bancassurance). Tam nikt o historię onkologiczną go nie pyta, a polisa zostaje wystawiona w kilka minut. Klient wychodzi zabezpieczony, bank inkasuje prowizję, a niezależny pośrednik odprowadza wzrok.

Czy bank wygrał lepszym produktem, elastycznością lub jakością obsługi? Nie. Wygrał przepisem prawnym, który faworyzuje jeden kanał dystrybucji kosztem drugiego.

Rewolucja z luką w tle: Czym jest „prawo do zapomnienia”?

U podłoża zmian leży unijna dyrektywa CCD2 (Consumer Credit Directive – 2023/2225). Jej art. 14 nakłada na państwa członkowskie obowiązek wprowadzenia tzw. prawa do zapomnienia onkologicznego (Right to be Forgotten). Idea jest szlachetna: po określonym czasie od zakończenia leczenia, historia nowotworowa klienta staje się dla ubezpieczyciela „niewidzialna”.

Polski ustawodawca ma czas na pełne wdrożenie tych przepisów do 20 listopada 2026 roku. Diabeł tkwi jednak w szczegółach implementacji. Ponieważ CCD2 to dyrektywa dotycząca kredytów konsumenckich, przygotowywany przez Ministerstwo Sprawiedliwości i UOKiK projekt ustawy ogranicza prawo do zapomnienia wyłącznie do polis powiązanych z umową kredytu.

Zwykłe ubezpieczenia na życie, polisy zdrowotne czy posagowe – czyli fundament oferty niezależnych agentów i brokerów – zostały poza nawiasem tej regulacji.

5 kontra 15 lat: Wielki spór instytucji

Wokół kształtu polskiej ustawy trwa obecnie ostry lobbingowy i merytoryczny spór. Dotyczy on przede wszystkim granicy czasowej, po której pacjent zyskuje status „zapomnianego”.

  • Koalicja na rzecz 5 lat: W połowie czerwca br. pięć kluczowych instytucji publicznych i medycznych – Rzecznik Finansowy, RPO, Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Instytut Onkologii oraz Polskie Towarzystwo Onkologiczne – wystosowało wspólne, oficjalne pismo do UOKiK. Domagają się oni sztywnego, 5-letniego bezpiecznego progu dla pacjentów oraz uszczelnienia przepisów tak, by zakaz obejmował wszelkie dane medyczne (w tym wizyty ambulatoryjne).
  • Opór ubezpieczycieli (PIU): Polska Izba Ubezpieczeń stoi na stanowisku, że tak krótki okres zaburzy kalkulację ryzyka aktuarialnego. PIU postuluje wydłużenie tego okresu (dyrektywa pozwala na maksymalnie 15 lat), ostrzegając, że radykalne obniżenie poprzeczki do 5 lat może skutkować skokowym wzrostem składek dla wszystkich klientów na rynku lub wycofaniem niektórych produktów ochronnych.

Jednak bez względu na to, czy ostatecznie wygra opcja 5 czy 15 lat, fundamentalny problem dla pośredników pozostaje ten sam: regulacja wciąż ma dotyczyć tylko polis „okołokredytowych”.

Lekcja z Europy: Czy grozi nam dyskryminacja kanałów?

Ograniczanie prawa do zapomnienia wyłącznie do bancassurance to nie tylko uderzenie w niezależną dystrybucję. To przede wszystkim ukryta dyskryminacja samych klientów. Dlaczego osoba, która bierze kredyt, ma mieć łatwiejszy dostęp do ochrony życia niż ta, która chce po prostu ubezpieczyć się indywidualnie, nie zadłużając się w banku?

Inne kraje europejskie zrozumiały ten paradoks znacznie wcześniej:

  • Belgia, Francja, Włochy czy Luksemburg poszły o krok dalej. Wprowadzając prawo do zapomnienia, objęły nim wszystkie ubezpieczenia na życie i zdrowotne, niezależnie od tego, czy są one powiązane z produktem bankowym, czy nie.

Wprowadzenie pełnego, równego prawa do zapomnienia dla całego rynku ubezpieczeń w Polsce uchroniłoby branżę przed sztucznym transferem kapitału do sektora bankowego.

Głuche telefony z centrali, czyli gdzie jest informacja?

Podczas gdy w kuluarach ministerialnych i na łamach pism medycznych trwa batalia o kształt ustawy, na rynku panuje zastanawiająca cisza. Większość Towarzystw Ubezpieczeń na tym etapie nie komunikuje sieciom agencyjnym nadchodzących zmian. Powód jest formalny – dopóki projekt nie trafi pod głosowanie w Parlamencie, ubezpieczyciele nie modyfikują taryf ani ankiet medycznych.

W efekcie agenci o rewolucji dowiadują się z mediów społecznościowych lub oddolnych inicjatyw. W sieci już teraz pojawiają się petycje środowiskowe, wzywające do równego traktowania kanałów sprzedaży i rozszerzenia prawa do zapomnienia na rynek otwarty.

Listopad 2026 roku wydaje się odległą datą, ale dla procesów produktowych w ubezpieczeniach to „jutro”. Jeśli środowisko pośredników nie wyartykułuje głośno swojego stanowiska, za kilka miesięcy obudzimy się w rzeczywistości, w której prawo po raz kolejny napisze scenariusz faworyzujący gigantów, zostawiając tradycyjną agencję na straconej pozycji.

Poprzedni wpis
Następny wpis

Współtwórz nową jakość wiedzy o ubezpieczeniach. Zostań autorem!

Dołącz do grona twórców, którzy zmieniają sposób przekazywania informacji w branży ubezpieczeniowej. W Mapie Agentów NEWS stawiamy na głos praktyków.
Jesteś agentem, specjalistą, ekspertem lub przedstawicielem TU? Publikuj artykuły, dziel się doświadczeniem i buduj swoją pozycję na rynku – wszystko w ramach nowoczesnej platformy.
Zyskaj dostęp do systemu jako autor i miej realny wpływ na to, jak wygląda komunikacja i wiedza w branży ubezpieczeń.